9
Pan Oswald spojrzał na niego całkiem poważnie.
- Howland, mam zamiar zagrać. Gdybym miał wolny czas, pojechałbym tam samemu i rozejrzał się, ale nie mogę. Ludzie z Monarchu nie powinni nigdy się tego dowiedzieć, ale mam zamiar wysłać młodego chłopaka do tego miasteczka, aby przekonać się, czy dowie się, co jest grane.
- Chyba nie masz zamiaru...
- Tak, mam zamiar wysłać tam Adamsa. Mam ciche podejrzenie, że jest coś w oczywisty sposób złego w tej całej sytuacji. Coś, co nie ma nic wspólnego z raportami sprzedaży ani z obrotem. I chcę dowiedzieć się, co to jest.
Założę się, że zwyczajny, żyjący zwykłym życiem młody człowiek to wywęszy. "Oczywisty" zdaje się być jego drugim imieniem. Może jestem głupcem, ale mam zamiar tego spróbować .
- Adams - powiedział prezes, kiedy młody człowiek stanął naprzeciwko niego - Monarch Hat Company ma dwa sklepy w ___ . Jeden z nich przynosi zyski, drugi nie. Chcę, żebyś pojechał tam i dowiedział się - nie pytając o to nikogo, pamiętaj - który z tych sklepów nie przynosi zysku i dlaczego. Weź trochę pieniędzy na wydatki z kasy i ruszaj rano. Potem wróć, kiedy będziesz miał rozsądną pewność, że znasz odpowiedź.
Adams pojechał.
Kiedy tylko dotarł do miasta, pojechał do hotelu, zameldował się i zostawił tam torbę. Potem spojrzał na adresy dwóch sklepów Monarchu. Dwadzieścia minut później odnalazł pierwszy sklep, umiejscowiony na rogu dwóch znaczących ulic, z dużym wejściem i oknami wystawowymi wychodzącymi na obie ulice.
Drugi sklep znalazł trzy kwadranse później, tuż przy Market Street, głównej ulicy handlowej miasta, także umiejscowiony na rogu.
Ale Adams był zdziwiony, kiedy znalazł ten sklep, ponieważ odkrył, że minął go trzy razy, nie zauważając go. I to pomimo, że go szukał.
Stanął na przeciwległym rogu i spojrzał na sklep. Miał on tylko bardzo wąski front wychodzący na Market Street, za to bardzo wielkie okno wystawowe wychodzące na prostopadłą ulicę.
Stał myśląc. Uderzyło go, że sklep było bardzo ciężko znaleźć. Co z tego, że zorganizowano ciężką reklamę - wiedział o kampanii Monarchu w tym mieście - to drugi sklep zbierał tego plony, ponieważ był tak prominentnie umiejscowiony, choć nie bezpośrednio przy Market Street. Tak, był pewien, że tutaj znalazł nie przynoszący zysków sklep.
Gdy tak stał, patrząc na sklep, zaczął zauważać, że większość ludzi mijała sklep idąc w górę ulicy, co oznacza że gdy zbliżali się do sklepu, ich oczy były zwrócone na wprost, wypatrując sygnałów dawanych przez policjanta na skrzyżowaniu. A gdy przechodzili przez skrzyżowanie, zwróceni byli plecami do wielkich okien wystawowych.
A nawet ci, którzy schodzili w dół ulicy nie zyskiwali dobrego widoku na wystawę, ponieważ byli po zewnętrznej stronie chodnika, mając tłum ludzi pomiędzy sobą, a sklepem.
Liczył ludzi przez okres pięciu minut i stwierdził, że blisko 50% więcej osób wchodziło w górę tamtą stroną ulicy, niż schodziło w dół. Potem policzył przechodniów po drugiej stronie Market Street i dowiedział się, że blisko 50% więcej schodziło w dół tą drugą stroną. Jasne stało się, że ten sklep płacił prawie dwukrotnie wyższy czynsz za swoją lokalizację, niż powinien. A czynsze na Market Street musiały być ogromne. Ludzie nie widzieli sklepu. Ludzie nie mogli znaleźć sklepu łatwo.
Tej nocy myślał, liczył i rysował wykresy w swoim pokoju hotelowym. Jego teoria wydawała się trzymać kupy. Był niemal pewny, że ma rację. Następnej nocy, po tym jak kolejnego dnia przestudiował sytuację i uzyskał pewne informacje o wysokości czynszów i wielkości sprzedaży od kierownika sklepu, wziął sypialny z powrotem do Nowego Jorku.
Kilka miesięcy później,
