7

<<< czytaj wcześniej

Co za reklama! Wyglądała tak apetycznie. Preston był sławny ze względu na swoje reklamy jedzenia, ale przy tym cieście przeszedł samego siebie.

Adams poczuł się całkowicie zniechęcony. Nigdy nie będzie w stanie napisać takiej reklamy. Nawet za milion lat. Ta reklama była literaturą.  Ze zwykłego ciasta - po 15 centów za opakowanie - uczyniła jedzenie aniołów. Kampania została zaplanowana na sześć miesięcy i Adams uważnie oglądał każdą reklamę, postanawiając w myślach, że będzie uczyć się pisania reklam od tego człowieka nazwiskiem Preston.

Cztery miesiące później, pomimo wspaniałej reklamy publikowanej zarówno w miejskich, jak i w podmiejskich w gazetach, pojawiły się sygnały niezadowolenia pochodzące z Golden Brown Cake Company.

Podobała im się reklama. Zgadzali się, że była to najlepsza reklama ciasta, jaka kiedykolwiek powstała. W jakiś sposób podnosiła ona zbyt, ale sprzedaż nie poszła w górę tak mocno, jak oczekiwali. Z końcem kolejnego miesiąca byli rozczarowani bardziej niż kiedykolwiek i w końcu,  przy wygaśnięciu zakontraktowanego okresu sześciu miesięcy obwieścili, że nie będą kontynuowali reklamy. Nie była tak zyskowna, jak tego oczekiwali.

Adam poczuł się tym żywo rozczarowany, jak gdyby był samym panem Oswaldem. Bardzo interesował go ten ciastowy biznes. Tej nocy, kiedy usłyszał decyzję Golden Brown Cake Company, aby zaprzestać reklamy, wrócił do domu przybity.

Tego samego wieczora usiadł w swoim pokoju, rozmyślając o Golden Brown Cake Company. Po chwili podszedł do szuflady i wyciągnął wielką kopertę zawierającą reklamy, jakie napisał miesiące wcześniej. Przeczytał je ponownie. Brzmiały bardzo nieatrakcyjnie w stosunku do tekstów Prestona. Potem spojrzał na niektóre karty tramwajowe, które zaprojektował dla swojej wyobrażonej kampanii ciastowej. Następnie wyciągnął i złożył nowy kartonik i pokolorował wodnymi farbami.

Usiadł, spojrzał na to wszystko i myślał, i myślał, i myślał. Potem zabrał się do roboty, poprawiając swoją pracę sprzed miesięcy, szlifując ją i dokonując małych zmian to tu, to tam. W miarę, jak pracował, jego pomysły zaczynały nabierać kształtów. Była blisko trzecia w nocy, kiedy w końcu zgasił światło i poszedł do łóżka.

Następnego ranka przyszedł do biura wiedząc już, co powinien zrobić.

O 10 rano zatelefonował do głównego biura i zapytał, czy mógłby spotkać się z panem Oswaldem. Powiedziano mu, że może przyjść.

O 11 rano pan Oswald kończył przeglądanie ostatniego tekstu ciastowej kampanii Adamsa i uśmiechał się.

- Adams - powiedział - wierzę, że to będzie sukces. Zrobiliśmy wspaniałą kampanię reklamową, ale przeoczyliśmy pewne rzeczy, które wypunktowałeś w swoim planie. Zrobiliśmy zbyt dużo reklamy, a zbyt mało sprzedaży.  Wierzę, że z twoim planem mogę odzyskać klienta.

O 3 po południu Adams został wezwany do biura prezesa.

czytaj dalej >>>