5
- Cóż, panie Oswald, zdecydowałem, że chcę pracować w firmie reklamowej i że chcę pracować dla Pana. Pomyślałem więc, że oczywistą rzeczą będzie przyjść i powiedzieć to panu. Pan nie wydaje się być przekonany, że mogę się tu sprawdzić, dlatego muszę zastanowić się i znaleźć jakiś sposób, aby udowodnić to panu. Nie wiem tylko, jak mogę to zrobić, ale zadzwonię do pana ponownie, kiedy się tego dowiem. Dziękuje za pański czas. Do widzenia.
I wyszedł, zanim zdążyłem powiedzieć słowo.
Jego zachowanie uderzyło mnie. Cała moja mała mowa poszła na marne. Nie przyjął nawet mojego werdyktu. Siedziałem przez pięć minut, zastanawiając się nad tym. Byłem raczej zirytowany, że zostałem tak potraktowany przez tego chłopca. Tak uprzejmie, ale tak bardzo stanowczo. Całą resztę tego popołudnia czułem się zdecydowanie rozgoryczony.
Tej nocy, w drodze do domu, przemyślałem to znowu. Jedno zdanie zapadło mi w pamięć: "Chcę pracować w firmie reklamowej i chcę pracować dla pana, i pomyślałem, że oczywistą rzeczą będzie przyjść i powiedzieć to panu".
To wszystko nie dawało mi spokoju. Jak wielu z nas ma na tyle rozsądku , aby widzieć i robić oczywiste rzeczy? I jak wielu z nas ma wystarczająco wiele wytrwałości w podążaniu za swoim poczuciem tego, co jest oczywiste? Im więcej o tym myślałem, tym bardziej byłem przekonany, że w naszej organizacji powinno znaleźć się jakieś miejsce dla chłopaka, który miał dość rozsądku, aby dostrzec oczywistą rzecz do zrobienia, a potem zabrać się za to od razu, bez gadania i zbędnych ceregieli.
Tak więc, na Boga, następnego ranka posłałem po tego chłopaka i dałem mu pracę przy sprawdzaniu i sortowaniu czasopism.
To stało się dwadzieścia lat temu. Dziś Olivier B. Adams jest wiceprezydentem i dyrektorem wspaniałej Agencji Reklamowej Oswalda. Stary Oswald przychodzi do biura raz lub dwa razy na tydzień i odbywa rozmowę z Adamsem. I - oczywiście - zawsze jest obecny na zebraniach dyrektorów, ale wszędzie indziej Adams jest głową firmy.
To wszystko stało się w dość naturalny sposób.
- To wszystko dokonało się poprzez cholerną oczywistość - jak dobrodusznie scharakteryzował to stary Oswald.
Zanim Adams zdążył popracować miesiąc przy tym sprawdzaniu i segregacji czasopism, przyszedł do swojego szefa i zasugerował zmianę w metodzie wykonywania swojej pracy.
Szef wysłuchał go i zapytał, co można na tym zyskać. Adams odpowiedział, że to zaoszczędziłoby jakąś czwartą część czasu i obsługi, a błędy stałyby się prawie niemożliwe. Zmiana była prosta i pozwolono mu ją wprowadzić.
W trzy miesiące po wprowadzeniu nowego planu Adams przyszedł do swojego szefa znowu i powiedział, że jego nowy plan sprawdza się tak dobrze, że dziewczyna za dwie trzecie jego pensji mogłaby zająć się tą pracą. Zapytał, czy nie znalazłoby się coś lepszego dla niego? Powiedział, że zauważył, że copywriterzy musieli pracować nocami i był ciekawy, czy w przyszłości także nie będą mieli tyle pracy, że można by zacząć przyuczać nowego człowieka.
Szaf uśmiechnął się i kazał wracać mu do pracy.
- Nie jesteś Johnem Wanamakerem - powiedział
Adams wrócił do swoich zajęć, ale od tej pory, w wolnym czasie, zaczął także pisywać teksty reklam.
