4

<<< czytaj wcześniej

Olivier pomyślał przez chwilę.

- Proszę mu powiedzieć, że mogę czekać przez godzinę i dziesięć minut.

Dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona, ponieważ ludzie nie mieli w zwyczaju przesyłać takich wiadomości wielkiemu szefowi. Ale było coś w tej prostej bezpośredniości chłopaka, co wydawało się czynić ten przekaz doskonale naturalnym.

Ku swojemu własnemu zdumieniu, recepcjonistka powtórzyła wiadomość prezesowi dokładnie tak, jak została ona jej przekazana.

- Szef spotka się z panem za jakieś dwadzieścia minut - zaanonsowała.

O całej tej rozmowie  Oswald zwykł opowiadać później z zadowoleniem:

- We wchodzącym młodym Adamsie, poważnym jak diakon, nie rozpoznałem jednego z tych młodych mężczyzn, z którymi spotkałem zeszłego wieczora, dopóki sam mi się nie przedstawił i nie wspomniał naszego spotkania. Potem powiedział, że dużo o tym myślał  i zdecydował, że chce wejść w biznes reklamowy i że chce pracować dla mnie, dlatego tu jest.

Spojrzałem na niego. Wyglądał bardzo zwyczajnie, wydawał mi się raczej nijaki, nie specjalnie bystry na pierwszy rzut oka. Zadałem mu kilka pytań, aby sprawdzić, jak jest błyskotliwy. Na pytania odpowiedział raczej bez trudu, ale jego odpowiedzi nie były specjalnie bystre.

Całkiem go polubiłem, jednak wydawało mi się, że brakuje mu żywości umysłu, tej iskry, która jest potrzebna w reklamie. I w końcu, powiedziałem mu - w tak miły sposób jak to możliwe - że nie myślę,  żeby pasował na człowieka reklamy i że bardzo mi przykro, ale nie mogę dać mu posady. Udzieliłem mu przy okazji sporo raczej ojcowskich porad. To była mała przemowa, stanowcza, ale uprzejma.

Przyjął to wszystko dość dobrze. Ale zamiast błagać, abym dał mu szansę, podziękował mi za spotkanie i powiedział, gdy zbierał się już do wyjścia:

czytaj dalej >>>