13

<<< czytaj wcześniej

To w odpowiedzi na moje pytanie: "Jak to się stało, że zdobył pan przydomek Oczywisty?" opowiedział mi niektóre z epizodów, które właśnie przytoczyłem.

- Nie urodziłem się Oczywisty - zaśmiał się. W tamtych dawnych dniach miałem oczywistość narzuconą mi przez pana Oswalda. Ja nigdy nie zatrzymałem się, by pomyśleć, czy coś jest oczywiste, czy nie. Po
prostu robiłem to, co naturalnie przyszło mi do głowy po tym, jak przemyślałem wszystko. Nie ma w tym mojej zasługi. Ja nic nie mogłem na to poradzić.

- Dobrze - naciskałem. - Dlaczego więc więcej biznesmenów nie robi oczywistych rzeczy? Ludzie w pana biurze mówią, że często spędzają całe godziny próbując wyobrazić sobie, co pan zaproponuje, po tym jak podjęli decyzję, odnośnie tego, co - jak sądzą - powinno zostać zrobione. A mimo to pan raz za razem robi z nich durniów.

Adams uśmiechnął się.

- Cóż - powiedział - ponieważ określa się mnie tym przydomkiem, wielokrotnie poważnie się zastanawiałem nad tym konkretnym pytaniem. I doszedłem do wniosku, że wyłapywanie oczywistych rzeczy wymaga analizy, a analiza wymaga myślenia. I wydaje mi się, że profesor Zueblin ma rację, kiedy mówi, że myślenie jest dla wielu ludzi najcięższą pracą, jaką mogą kiedykolwiek dostać do wykonania, a oni nie chcą jej wykonywać, jeśli tylko mogą tego uniknąć. Szukają królewskiej drogi na skróty, przybierającej formę sprytnych schematów lub kaskaderskich dokonań, które nazywają oczywistymi rzeczami do zrobienia. Ale nazywanie ich tak, nie czyni ich nimi. Oni nie gromadzą wszystkich faktów i nie analizują ich, zanim zadecydują, co naprawdę jest oczywistą rzeczą do zrobienia. I w ten sposób przeoczają to, co jest pierwszą i najbardziej oczywistą ze wszystkich zasad biznesowych.  Taka jest niemal zawsze różnica pomiędzy małym biznesmenem, a wielkim biznesmenem odnoszącym sukcesy.

Wielu małych biznesmenów cierpi na głęboki przypadek biznesowego astygmatyzmu, który mógłby zostać wyleczony, gdyby tylko wykonali oni oczywistą rzecz i skonsultowali się z jakimiś specjalistami od biznesu, którzy skorygowaliby ich wzrok i dali im prawdziwe spojrzenie na ich własny biznes i metody. To samo można zresztą powiedzieć o ogromnej ilości wielkich firm.

- Pewnego dnia - ciągnął - wielu biznesmenów ocknie się do potęgi i zdrowia rzeczy oczywistych. Niektórzy już to zrobili.

Thodore Vail, na przykład, martwił się, że sprzęt telegraficzny stał praktycznie niewykorzystany osiem godzin na dobę i wpadł na pomysł nocnego listu, aby biznes rozwijał w czasie martwych godzin i aby zyskać więcej nowych zleceń. Co mogłoby być bardziej oczywiste?

Proszę przyjrzeć się większości ludzi, którzy biorą wynagrodzenie ponad 100.000 dolarów rocznie. Oni wszyscy niemal bez wyjątku robią rzeczy oczywiste.

Oczekuję, że pewnego dnia wielka opera zatrzyma reklamowy deficyt. Że przerwie także reklamowanie operowych gwiazd - będzie w zamian utrzymywana przez te same gwiazdy - i zacznie reklamować operę. Trzeba zrobić oczywistą rzecz - i reklamować się przed ludźmi, którzy do tej pory nie chodzą do opery. Wtedy balkony operowe zapełnią się i opera zacznie zarabiać na siebie, tak jak powinna.

Opera powinna wreszcie zdać sobie sprawę, że ma typowo handlowy problem - jak hotele lub książki lub przewozy parowcami - który rozwiązuje się typowo handlowymi metodami.

Ja nawet czekam, że zobaczę, jak nasze samorządy ockną się na fakt, że przeoczają oczywistość, kiedy pozwalają naszym wspaniałym bibliotekom, na które wydajemy setki tysięcy dolarów rocznie,  tylko połowicznie wypełniać swoją misję. Podczas, gdy zaledwie marne dwa czy trzy procent tej kwoty wydane na zdrową reklamę prasową, aby sprzedać ideę bibliotek - biblioteczny zwyczaj, jeśli pan woli - ludziom, mogłoby podwoić użyteczność naszych bibliotek dla społeczności. Co za wspaniała sprawa reklamować bibliotekę! Albo wielkie muzeum sztuki.

Nadejdzie także ten czas, myślę, kiedy nasze koleje zerwą z ukrywaniem opłat za przejazdy.

Dostaną wtedy setki tysięcy dolarów od ludzi, którzy teraz nie podróżują, ale którzy mogliby podróżować, gdyby zdali sobie sprawę, jak niewiele kosztuje podróż na stosunkowo krótkie odległości.

Opublikują ceny swoich biletów za przejazdy z miasta do miasta w tabelach - oczywiście nie pomiędzy wszystkim stacjami, na pewno, ale pomiędzy tymi największymi. Zrobią to, zamiast kłaść palec na ustach i szeptać: "Ciii... pobieramy ekstra opłatę za ten pociąg, ale nie mamy zamiaru powiedzieć ci, w jakiej wysokości - i nigdy tego nie zgadniesz. Cii….".

Znam człowieka, który żył w Nowym Jorku przez pięć lat i przez cały ten czas chciał pojechać do Filadelfii, aby zobaczyć to miasto, jednak nigdy tego nie zrobił, ponieważ sądził, że to kosztuje więcej, niż kosztowało w rzeczywistości. Brakło mu wyobraźni, żeby zapytać. Ale pytanie nie powinno być potrzebne. Pewnego dnia koleje zrobią oczywistą rzecz i zaczną reklamować się przed ludźmi. A są ich setki tysięcy.

W tym momencie pan Adams spojrzał na zegarek. Przeprosił i zawezwał swój samochód. Wyjeżdżał nocnym pociągiem do Chicago, aby zmierzyć się z dramatyczną sytuacją, która zaistniała w działalności znaczącego klienta, wielkiego producenta płatków śniadaniowych z Zachodu. Wzywali Adamsa, lekarza biznesów. On miał zdolności, aby wypisać lekarstwo.

Kiedy jechaliśmy przez miasto w luksusowej limuzynie, on siedział zamyślony.

Ja siedziałem i myślałem także. Co było sekretem tego człowieka sukcesu - pytałem siebie. A potem przypomniałem sobie wypracowanie małego chłopca o górach w Holandii. Chłopiec napisał:

Góry w Holandii

Nie ma gór w Holandii.

To jest odpowiedź - doszedłem do wniosku. Nie ma sekretu - to oczywiste!

Koniec